Ile można zarobić na festynie
Nikt uczciwy nie poda Ci kwoty, którą zarobisz na konkretnej imprezie — zależy od pogody, frekwencji i tego, kto stanie obok. Da się natomiast policzyć widełki jeszcze przed wyjazdem, na czterech liczbach, które ustala się jednym telefonem do organizatora.
Cztery liczby, z których składa się utarg
Frekwencja — ilu ludzi przewinie się przez imprezę. Organizator zwykle wie z poprzednich lat i chętnie poda. Festyn wiejski to 300–1500 osób, dożynki gminne 1000–4000, dni miasta powiatowego 3000–15 000, duży jarmark świąteczny nawet kilkadziesiąt tysięcy przez cały okres trwania.
Odsetek, który kupi u Ciebie — najtrudniejsza zmienna. Przy gastronomii na imprezie z rozsądną liczbą konkurencji to zwykle 3–8% odwiedzających. Przy rękodziele i towarze nieimpulsowym — 0,5–2%.
Średni koszyk — ile zostawia jedna osoba. Frytki albo gofr to 15–25 zł, obiad z napojem 35–50 zł, słoik miodu 25–40 zł, sztuka rękodzieła 40–150 zł.
Marża — ile z utargu zostaje po odjęciu towaru. Gastronomia szybka: 55–70%. Napoje: 60–75%. Rękodzieło własne: 70–90%. Towar handlowy z hurtowni: 30–50%.
Rachunek na konkretnym przykładzie
Dożynki gminne, spodziewane 2500 osób, stoisko z frytkami. Zakładamy ostrożnie 5% kupujących, czyli 125 porcji, i średni koszyk 18 zł. Utarg wychodzi około 2250 zł. Przy marży 60% zostaje 1350 zł na pokrycie kosztów i zysk.
Odejmujemy koszty wejścia: opłata za stoisko 250 zł, prąd 100 zł, dojazd 120 zł. Zostaje 880 zł za dzień pracy w dwie osoby. Wynik przyzwoity, ale nie spektakularny — i taki właśnie jest realny obraz tej branży.
Ten sam rachunek przy rękodziele: 2500 osób, 1,5% kupujących to około 37 transakcji, średni koszyk 60 zł daje utarg 2200 zł, przy marży 80% zostaje 1760 zł. Mniej transakcji, ale wyższa marża — dlatego rękodzieło znosi słabszą frekwencję lepiej niż gastronomia.
Co najczęściej psuje ten rachunek
Pogoda — deszcz potrafi ściąć frekwencję o połowę, a przy gastronomii oznacza to wyrzucenie przygotowanego towaru. Przy zapowiadanym załamaniu warto zmniejszyć zatowarowanie, nawet kosztem wcześniejszego wyprzedania.
Konkurencja, o której nie wiedziałeś — trzy grille zamiast jednego dzielą ten sam utarg na trzy. Dlatego przed zgłoszeniem warto zapytać, ilu wystawców w Twojej branży organizator już przyjął i czy stosuje limity.
Zła lokalizacja stoiska — miejsce za sceną albo na końcu alejki potrafi obciąć obrót o 30–50% względem miejsca przy wejściu. To jedyna rzecz, o którą naprawdę warto walczyć w rozmowie z organizatorem.
Godziny imprezy — festyn kończący się o 22:00 ma dwa szczyty sprzedaży: wczesnym popołudniem i tuż po zmroku. Impreza kończąca się o 18:00 ma jeden. To realnie inna skala obrotu przy tej samej frekwencji.
Sezon liczy się inaczej niż pojedynczy wyjazd
Jeden festyn rzadko robi różnicę w budżecie domowym. Sens pojawia się przy serii: od maja do września w każdy weekend odbywa się w Polsce kilkadziesiąt imprez, a wystawca z ustawionym kalendarzem robi 15–25 wyjazdów.
Przy średnim zysku 800–1200 zł z imprezy daje to 12–30 tys. zł za sezon — i to jest liczba, o której warto myśleć, zamiast o utargu z jednego weekendu. Sezon planuje się w lutym i marcu, kiedy gminy ogłaszają pierwsze nabory.
Najczęstsze pytania
Czy da się z tego żyć na pełny etat?
Ile trzeba zainwestować na start?
Czy organizator poda prawdziwą frekwencję?
Policz to na konkretnej imprezie
W kalendarzu Spinacz24 przy każdym wydarzeniu widzisz miejscowość, termin i warunki udziału — wystarczy podstawić własne liczby.
Przejdź do kalendarzaCzytaj dalej
Tekst opisuje praktykę rynku imprez plenerowych w Polsce i ma charakter poradnikowy — nie zastępuje regulaminu konkretnej imprezy ani porady prawnej. Stawki podajemy jako typowe widełki, a nie cennik: ustala je zawsze organizator. Przed zgłoszeniem potwierdź warunki bezpośrednio u niego.